Emocje
Czasami sprawiają, że niemal fruwamy w chmurach, a czasem, że nie możemy się pozbierać z upadku. Są nieodłącznym elementem naszego życia. To właśnie one napędzają nas do działania lub sprawiają, że zamykamy się w sobie. EMOCJE.
Zajmijmy się drugą stroną medalu, czyli negatywnymi emocjami. Wielu ludzi ma z nimi problem, co mnie za bardzo nie dziwi, gdyż nikt przecież nie chce czuć się źle. Dlatego tutaj nasuwa się pytanie: „jak radzić sobie z nieprzyjemnymi emocjami?”. Chyba nie ma uniwersalnej odpowiedzi na to pytanie, gdyż nie ma sposobu, który by pomagał wszystkim. Bez wyjątku. Jest kilka metod radzenia sobie z tym, o których za chwilę napiszę.
Wcześniej jednak chciałabym poruszyć temat skrywania emocji. Z medycznego i psychologicznego punktu widzenia trzymanie negatywnych uczuć jest bardzo niezdrowe. Na początek prowadzi to do problemów psychicznych (np. nerwica), a potem pojawiają się najrozmaitsze dolegliwości somatyczne. Zakładam, że jesteś osobą, która dba o swoje zdrowie (zarówno fizyczne jak i psychiczne) i zdajesz sobie sprawę z tego, jak ważne jest wyrzucanie z siebie negatywnych emocji. Pytanie tylko „jak to zrobić?”, a konkretnie „jak to zrobić nie raniąc innych?”. Oczywiście można się wydrzeć na osobę, która nas zdenerwowała, ale czy na pewno to, co powiemy będzie odpowiednie do sytuacji? Zwykle przy silnym wzburzeniu nie mówimy tego, co byśmy chcieli powiedzieć (jeśli masz ochotę posłuchaj piosenki "Jedno słowo" tutaj) i możemy urazić osobę, z którą rozmawiamy (często niepotrzebnie). Lepiej i rozsądniej prowadzi się dyskusje kiedy nasz umysł nie zaprzątają zbędne emocje. Ja proponuję zrobić tak: wstrzymać rozmowę (choćby na chwilę), wyjść do innego pomieszczenia i wyrzucić emocje. Uwolnij swoje uczucia w sposób, który będzie według Ciebie najlepszy. Krzycz, płacz, skacz, wal pięściami w stół, aż poczujesz, że wszystko z Ciebie zeszło. Wtedy dopiero wróć do osoby, z którą rozmawiałeś.
Są jednak sytuacje, w których nie da się zastosować powyższej metody. Zostają zatem dwa wyjścia: wyładować się od razu (co może nie mieć dobrych skutków w przyszłych relacjach z daną osobą) lub zrobić to po spotkaniu. Możesz na przykład pobiegać, potańczyć, pójść na trening - jeśli uprawiasz jakiś sport. Wysiłek fizyczny okazuje się być świetnym lekarstwem na skumulowane negatywne emocje.
Skoro już wiemy jak wyładowywać nagromadzone pokłady złych energii, przejdźmy do radzenia sobie z nieprzyjemnymi sytuacjami. W momencie, gdy człowiekowi przydarzy się coś niedobrego często mówimy, że "łapie doła". Co wtedy robić? Zwykłe wyładowanie nie pomaga, bo przykra sytuacja na tyle nas dotknęła, że wciąż odczuwamy ból z nią związany. Do tego potrzeba czasu. Nie ma złotego środka, który by ot tak zabrał nieprzyjemne odczucia. Wszystko się dzieje w naszej psychice i bardzo dużo zależy od tego co będziemy myśleć po przykrym zdarzeniu. Normalne jest, że zwykle czujemy złość, żal czy zdenerwowanie. Trzeba dać tym emocjom wyjść na wierzch. Jeżeli pomaga Ci płacz to płacz, jeżeli krzyk to krzycz. Bardzo dobrze robi również wyżalenie się drugiej osobie. Warto mieć zaufaną osobę, której zawsze można się zwierzyć oraz wypłakać na ramieniu. Może to być mama, tato, siostra, brat, przyjaciel. Ważne by ta osoba była dla Ciebie wsparciem i rozumiała Cię w każdej sytuacji.
Dalsza część to już własna praca z psychiką. Rozumiem, że na początku nie jest łatwo myśleć pozytywnie. Zraniono nas lub stało się coś okropnego i nie możemy sobie z tym poradzić. Zatem, przeżyj te negatywne emocje jak najmocniej umiesz, ale niech to nie trwa zbyt długo, bo w ten sposób tylko nakręcasz się i nic dobrego z tego nie wynika. Myślenie wciąż, jak bardzo dana sytuacja była straszna dla nas, nie sprawi, że się wszystko "odstanie". Jedyne co robisz takim myśleniem to skupianie się na nieprzyjemności i wywoływanie w sobie ponownie uczuć z nią związanych. W ten sposób robisz sobie tylko krzywdę. Ja wychodzę z założenia, że każda sytuacja, która nam się w życiu przydarza jest po to, by nas czegoś nauczyć, więc jak już uporasz się z bólem i choć trochę odzyskasz równowagę, zastanów się, co miało Ci to wydarzenie pokazać i uzmysłowić? Czy czegoś Cię ono nauczyło? Nawet jeśli nie widzisz tego od razu, nie szkodzi. Wszystko w swoim czasie.
Ostatnio przeżyłam pewne niepowodzenie, które w pierwszej chwili spowodowało u mnie spadek nastroju. Jednak za moment uzmysłowiłam sobie celowość tego niepowodzenia. Zauważyłam, że coraz częściej, gdy spotyka mnie zawód czy rozczarowanie, od razu pojawia się myśl „to miało mi coś pokazać” i po jakimś czasie dochodzę do wspaniałych wniosków, które ubogacają mnie wewnętrznie.
Błędem jest traktowanie złych wydarzeń jako „kary od Boga” czy jako coś na co zasłużyliśmy. Tak naprawdę wszyscy zasługujemy tylko na to co najlepsze, a sytuacje, które nas spotykają mają nam jedynie uświadomić jak żyć lepiej.
Zauważ, że to my dokonujemy oceny danego wydarzenia. To my określamy je jako pozytywne lub negatywne. Wszystko zaczyna się i kończy w naszej głowie. Ja już wytrenowałam reakcję na nieprzyjemne sytuacje, życzę Ci by Tobie również się to udało.
Skomentuj
Komentarze
To, że zaczęłaś pracę nad sobą to już ogromny sukces i myślę, że docenianie siebie za to jest dobrym pomysłem. Nie wszystko przychodzi od razu. Ja już kilka lat odbywam swoją życiową podróż z rozwojem i wciąż się uczę.
Co do błędów, to każdy z nas je popełnia. Sokrates powiedział takie słowa: "Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy".
Zatem rób swoje, bo to Twoje życie. Nawet jeśli Cię ktoś źle oceni, to zawsze możesz wynieść z tego jakąś naukę i stać się jeszcze lepsza, bo będziesz uczyć się na błędach.
Pięknie i mądrze piszesz Izo!
Hanna
Nie mogę oprzec się wrażeniu, że Ty osiągnęłaś rzadką umiejętność panowania nad własnymi emocjami. Nie ukrywam - OGROMNIE Ci zazdroszczę! Dla mnie jest to od dawna niedościgły cel i marzenie. Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy.
Barbara
Ostatnio dodane wiadomości
- 04-04-2010 Śmierć i przebaczanie
- 01-08-2009 Walka z przeciwnościami
- 11-05-2009 Umysł to Twój największy skarb. Rozwijaj go!
- 26-10-2008 Wizualizacja
- 23-09-2008 Medytacja - klucz do Twojej podświadomości